|
AdminS

4e

Ale się działo! Z 8 na 9 marca uczestniczyliśmy już po raz drugi w nocnym spotkaniu integracyjnym. Zbiórka była o 19.00 w budynku przy ul. Polnej. Swoje rzeczy i śpiwory rozłożyliśmy w świetlicy szkolnej, gdzie spaliśmy. Na nockę mama Elizy, p. Chareńska przyniosła dla całej klasy jeszcze ciepłe babeczki – pychotka! Jak już wszyscy byli w komplecie, zaczęły się zajęcia. Nasza wychowawczyni zorganizowała ich wiele. Na początku – zajęcia integracyjne: biegaliśmy, skakaliśmy, łączyliśmy się w różne pary... O 20.00 mieliśmy trening piłki nożnej, chłopcy w dużej sali gimnastycznej z p. Jordanowskim, a dziewczęta w małej z naszą wychowawczynią p. Kopydłowską. Trening trwał godzinę. Po zajęciach czekała na wszystkich niespodzianka. Światła zgasły i zobaczyliśmy migające gadżety z zapalonymi świeczkami, to była najbliższa rodzina Wanessy Wilińskiej z pięknym tortem. Wszyscy zaśpiewaliśmy koleżance Sto lat! Trzeba było widzieć minę Wanessy... Tort przepyszny! Po krótkim odpoczynku p. Żaneta poszła coś przygotować dla nas, a my zostaliśmy z p. Majcher. Po krótkim czasie p. Kopydłowska wróciła i podzieliła nas na grupy. Naszym zadaniem było znalezienie kartki z instrukcjami, podobnie jak w podchodach. Kartki były w różnych miejscach, więc musieliśmy się trochę pomęczyć, żeby je znaleźć. Zadania okazały się bardzo różne: matematyczne, historyczne i oczywiście związane z wychowaniem fizycznym. Była niezła zabawa. Po treningu intelektualnym przyszedł czas na ponowny trening fizyczny. Wszyscy udaliśmy się do dużej sali gimnastycznej i tam graliśmy w piłkę nożną. Chłopcy mieli swoją drużynę a dziewczęta swoją. I tak szybko czas minął, że była już 24.00. Wróciliśmy do świetlicy na odpoczynek. Po 15 minutach mieliśmy iść na kolejne zajęcia, ale już większość z nas była zmęczona, więc nasza Pani uległa naszym prośbom i zostaliśmy w świetlicy. Część siedziała na materacach i rozmawiała, a pozostali grali w Jengę. O 1.00 p. Żaneta włączyła nam film. Leżeliśmy w śpiworach i z minuty na minutę robiło się coraz ciszej. Najwytrwalsze osoby zasnęły o 3.00. Zapadła całkowita cisza, która trwała do 6.00 rano, kiedy to budzik naszej wychowawczyni nagle rozległ się w sali. Nie chciało się wstać, ale jakoś daliśmy radę. Spakowaliśmy swoje rzeczy, posprzątaliśmy i o 7.00 przyjechali po nas rodzice.                  

Uczniowie klasy  IV e